06 listopada 2017

Bardzo szybko odbudowałem sprawność mięśni po zerwaniu ACL

Dnia 5.VII podczas zawodów Rugby, jak się później okazało (po badaniu USG) – naderwałem więzadło krzyżowe boczne. Po około 3 tygodniach rozpocząłem rehabilitację metodą tradycyjną – 10 zabiegów ultradźwięków oraz 10 krioterapii częściowej.

Po odbyciu jej, powróciłem do gry. Jednakże czułem, że kolano nie jest do końca sprawne – bolało mnie przy dynamicznym zginaniu do tyłu oraz nie miałem tej szybkości, z jaką wyprzedzałem innych zawodników przed urazem.

Mimo tego, myślałem, to z pewnością przejściowe i po jakimś czasie wszystko wróci do normy. Otóż myliłem się niemiłosiernie – dnia 12.X (dzień przed urodzinami…), grając w piłkę nożną, chcąc zrobić wytrawny zwód (zatrzymanie nogi na piłce z uprzednim upozorowaniem strzału w celu „położenia” bramkarza), coś mi przeraźliwie strzeliło z boku i z tyłu, i tak zaczął się kolejny mej kontuzji epizod…

 

Noga spuchła okropnie, 3 dni później (we wtorek) udałem się do ortopedy, a ten zrobił mi punkcję i spuścił płyn z kolana. Ulga była niesamowita. Jednakże kulałem, ledwo chodziłem. Dostałem skierowanie na rezonans magnetyczny oraz nakaz noszenia stabilizatora, który to jeszcze tego samego dnia kupiłem.

Około 7 dni później odbyłem rezonans. Po kolejnych kilku dniach (w piątek 26.X) odebrałem wyniki. Byłem w szoku.

Wyrok: Zerwane więzadło krzyżowe przednie (pomijam inne drobiazgi jak opuchnięcia, siniaki wewnętrzne itp.).

Natychmiast zacząłem czytać o tym ACL wszelkie informacje. Nie były dobre. Operacja konieczna, przed nią mozolne przygotowania, a po niej mozolna rehabilitacja sięgająca 9 miesięcy (jeśli poważnie się myśli o powrocie do sportu). Byłem podłamany…

 

Ale mój instynkt wojownika kazał mi szukać wszelkich sposobów, by tylko znaleźć optymalny sposób wybrnięcia z tego obronną ręką.

 

Tak oto dochodzimy do zetknięcia się z reklamą ARPWave w Google. Zacząłem o tym czytać. Niedowierzałem. To było jak jakieś gruszki na wierzbie (sugerując się tym, na co natknąłem się dotychczas). Zadzwoniłem na telefon podany na stronie TechologieRS.pl (partner ARPWave w Warszawie).

 

Uzyskałem cierpliwe, metodycznie, długo trwające wyjaśnienie, na czym owa metoda polega, i zaproszenie na spotkanie. Pierwszy zabieg gratis. Czemu nie.

 

31.X zjawiłem się w gabinecie Technologii Rehabilitacyjnych i Sportowych w Konstancinie. Zgodnie z obietnicą, spotkanie trwało około 1,5h, z czego 40 minut jeszcze raz terapeuta wyjaśnił mi mechanizm działania urządzenia i założenia metody terapeutycznej.

 

Gdy terapeuta powiedział mi, że będę w stanie skakać na mojej chorej nodze (po 8-9 zabiegach) z 0,5m wysokości, to sobie pomyślałem… no właśnie- fiu fiu, już za 4 lata Polska mistrzem świata… :-)

Zabieg się rozpoczął. Nie było to za bardzo przyjemne. Jednak jakże przyjemnie było zauważyć, że już po 1 zabiegu mój zakres ruchu znacznie się zwiększył (np. mogłem zgiąć kolana jak do przysiadu znacznie głębiej)! To było niesamowite i uwierzyłem, że może się udać.

 

Postanowiłem, że zostanę i podejmę zabiegi.

Po kilku sesjach po raz pierwszy pojawiły się takie zakwasy, że musiałem odwołać 7 zabieg. Po 8 terapeuta zasugerował, abym już powoli truchtał – na początek wolnym tempem 2km.

Poszedłem na boisko z piłką i zacząłem truchtać z nią. Bardzo się obawiałem, miałem w głowie spory strach przed bólem i ponowieniem kontuzji (co było absurdem, bo już miałem to zerwane). Bardzo się dziwiłem i szokowałem, jak coraz śmielej sobie z piłką poczynałem, aż nawet strzelałem tą chorą nogą i robiłem „ruletkę”!

Jestem teraz po 11 zabiegach- mogę biegać i grać!!! Chodzę normalnie, kompensacje mi się zlikwidowały. Co znamienne, z początku prawe udo było mniejsze o 4cm niż lewe (58-54), jednak aktualnie mam w lewym 58,5 zaś w prawym 58!! Jak widać, przypakowałem nawet w zdrowej nodze.

W trakcie zabiegów i po nich teraz biorę białko, by masa mięśniowa cały czas była odbudowywana. Kapitalna sprawa.

Z pewnością po operacji raz jeszcze udam się do gabinetu Technologii Rehabilitacyjnych i Sportowych, by w o wiele szybszym tempie powrócić już do pełnej sprawności i sportu – piłki nożnej i rugby.

Dodam, że przed operacją to jest świetne, by zminimalizować zanik mięśni i zlikwidować kompensacje. Kapitalna metoda.

PS Od na 8 sesji doszedłem do maksymalnego sygnału na stymulatorze, a od 9 dochodzę za „pierwszym strzałem” (musiałem się pochwalić )

 

Krzysztof Woźniak, student historii i amator gry w rugby i piłkę nożną.

Krzysztof Woźniak

opinia pacjenta
logo rehabilitacja arpwave
logo rehabilitacja arpwave

Jesteśmy otwarci od 8:00 do 21:00

info@rehabilitacja-arpwave.pl

umów się na wizytę

ZADZWOŃ DO NAS!  tel. 512 232 756

ZADZWOŃ DO NAS!   tel. 512 232 756

CIESZ SIĘ RUCHEM BEZ BÓLU